Teraz mogę napisać trochę więcej o mojej praktyce. Pracuję na uniwersytecie przy projekcie badawczym dotyczącym pozyskiwania biopaliwa z mikroalg. Temat bardzo ciekawy i też tak to wygląda. Nie powiem, że zawsze mam co robić, póki co, ale w większości siedzę w laboratorium i robię sztuczną wodę morską, albo coś dolewam, przelewam. Ludzie z którymi pracuję, nie znają angielskiego, więc czasami jest zabawnie. Nie wiem jak, ale jakoś się dogadujemy, na takim poziomie na jakim trzeba. Mam swój pokoik, w którym jest piekarnik w którym jak są wypiekane mikroalgi to trochę zajeżdża, komputer, więc jak aktualnie nie mam zajęcia to zawsze się znajdzie. Obok budynku chemii budowane są bioreaktory i stawy, w których hodowane będą mikroalgi na większą skalę, bo póki co tylko skala laboratoryjna. Ale mam się załapać :). Jak sobie wyjrzę przez okno to zawsze jakieś ciekawe zwierzątko się trafi: stado sarenek, wiewiórki (dużo), kolorowe ptaszki czy jaszczurki. Mam nadzieję, że uda mi się im zrobić kilka fotek. No i często słychać iiiiiihhhhaaaaaaa, iiiiiihhhhhhaaaaaaaa osiołka.
Każdego tygodnia mam robić co innego, więc zobaczymy co będzie dalej. Dołączam fotki z naszego laboratorium. Tak wygląda hodowla mikroalg. Najpierw zaszczepiane są najmniejsze kolbki, później przelewane są do większych, na końcu do dużych butelek. Po wszystkim opadają na dno, a później są wypiekane. Jeszcze nie wiem jak zrobić z tego paliwo, ale się dowiem :)
A w ogóle to mogę już napomknąć o moich planach. Na przełomie lipca i sierpnia wybieram się na tripa po Peru :) mam już nawet jeden bilet - potrzebnych jest hmm, dużo.
no to już wiem, do kogo się zgłosić, jak ceny paliwa podskoczą! ucz się, ucz! :)
OdpowiedzUsuń