niedziela, 11 lipca 2010

Trujillo - plaża Huanchaco




Na koniec zwiedzania wybraliśmy się na plażę. Ogólnie nie robi dużego wrażenia, oprócz łodzi ustawionych przy brzegu (hiszpańska nazwa: caballitos de totora - "totora seahorses") i znacznie większych fal na ocenie, niż na naszym skromnym morzu :). Łodzie te są nadal używane przez rybaków, a robione wciąż w ten sam sposób co kilkaset lat temu. Wieczorem poszliśmy do najlepszego klubu w mieście :). Wstęp był baaardzo drogi, ale było warto. Bawiliśmy się świetnie do samego rana przy latynoskiej muzyce (salsy lekcja druga) :). Następnego dnia, po zebraniu się do kupy zdążyłam już tylko na autobus do Piury...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz