Dostanie się do Machu Picchu nie jest takie proste. Najpierw jechaliśmy kombi z Cusco do pewnego miasteczka, a tam złapaliśmy pociąg do Aguas Calientes.
Jest to mała turystyczna wioska, do której dostać się można tylko pociągiem - nie ma tam innej drogi. Zostawiliśmy rzeczy w hostelu i wybraliśmy się na poszukiwanie czegoś taniego do zjedzenia. Nie było to wcale łatwe, bo ceny w tym miasteczku są średnio dwa razy wyższe. Położyliśmy się wcześnie spać, bo wiedzieliśmy, że następnego dnia dużo nas czeka.
Budzik zadzwonił o 3 rano... o 4 musieliśmy się stawić przed pierwszą bramą do Machu Picchu. Sprawa była trochę skomplikowana. A mianowicie ci, którzy chcieli oprócz Machu Picchu wspiąć się również na Waynapicchu (a my oczywiście chcieliśmy) - jest to ta góra widoczna na każdym zdjęciu za ruinami Machu Picchu - musieli stanąć do niejakiego wyścigu, gdyż na Waynapicchu może wejść tylko 400 osób dziennie, a chętnych jest oczywiście dużo więcej. Trzeba więc być wśród pierwszych 400 osób, które będą przed drugą bramą. Droga między pierwszą, a drugą bramą jest czystym wspinaniem się pod górę przez jakaś godzinę.
Zwarci i gotowi, stawiliśmy się przed pierwszą bramą o 4 rano, byliśmy jednymi z pierwszych, ale zaraz po nas ustawiła się dłuuuuuga kolejka. Większość z nich to byli Francuzi. O 4.30 brama została otwarta i zaczęło... tłum ruszył do wyścigu.
Droga była wąska i cały czas pod górę... nie powiem, że super mi szło, ale z wieloma przystankami dałam radę i w niecałą godzinę dotarłam przed drugą bramę do Machu Picchu.
Dostałam upragnioną pieczątkę na bilecie, która oznaczała, że mogę iść na Wynapicchu. Ja z Naomi zecydowałyśmy, że idziemy tam o 7 rano. Reszta ekipy chciała iść o 10.
Po krótkim odpoczynku przeszłyśmy przez bramę i naszym oczom ukazały się ruiny miasta Inków we mgle...
Tak wygląda Machu Picchu o 6 rano
Przedarłyśmy się przez ruiny i stanęłyśmy w kolejce chętnych do wejścia na Waynapicchu. Wpisałam się do księgi (byłam 80 tego dnia).
Droga na Waynapicchu nie należała do najłatwiejszych, ale widoki które później zobaczyłyśmy były tego warte!
Widok na Machu Picchu z Waynapicchu.
Tak wygląda droga dla autobusów (dla tych, którym nie chce się męczyć). Autobusy dojeżdzają z Aguas Calientes, aż pod drugą bramę.
Na szczycie.
Po odpoczynku stwierdziłyśmy, że czas schodzić na dół. O 11 czekała nas wycieczka po Machu Picchu z przewodnikiem.
Machu Picchu jest to w 100 % miasto Inków, które zachowało się tylko dzięki temu, że nie zostało odnalezione przez Hiszpanów. Gdyby było, prawdopodobnie stałby teraz w tym miejscu kościół katolicki. Odkryte zostało w 1911 roku i uznane później za jeden z siedmiu cudów świata
(Ta góra, to właśnie Wynapicchu)
Herbatka pyszna - dobra na wszelkie bóle i oczywiście pobudza :). Byłam jednak na tyle zmęczona, że nawet koka nie przeszkodziła mi w szybkim zaśnięciu.
wooow! zdjecia fantastyczne! przywieziesz troche tej koki? :D
OdpowiedzUsuńno baa, mam nadzieje ze mnie na lotnisku nie zgarna :P
OdpowiedzUsuń