Przed wejściem
Nasza cała ekipa: od lewej - Naomi, ja, Davy, Bianca, Arianna, Ivan
Zabraliśmy się stamtąd po jakiś dwóch godzinach. Złapaliśmy kombi i ruszyliśmy dalej do miasta o nazwie Pisac, a tam kolejne ruiny. W między czasie zrobiło się trochę chłodno...
Na takich tarasach Inkowie uprawiali rolę :) (słuchałam przewodnika:P
I znowu grupowe zdjęcie
Poszliśmy do restauracji, którą wypróbowaliśmy wcześniej, z bardzo smacznym i tanim jedzonkiem. Niestety tego wieczoru był sporu ruch i na główne danie czekaliśmy prawie 2 godziny... ehh.
Jak wróciliśmy do hostelu było już dość późno, więc szybkie przebieranko i trzeba było pójść wypróbować tamtejsze kluby.
Najpierw reggae pub - na moją prośbę zamówiliśmy shishe :P, jak stamtąd wyszliśmy było po północy i ciężko było znaleźć miejsce w jakiejś dyskotece. No ale w końcu się udało. W dyskotece królowała oczywiście latynoska muzyka.
Do hostelu wróciłam przed 5, a dalej w drogę wyruszałam o 7... :)
I tu nasze drogi się rozdzielały. Arianna zdecydowała, że zostaje w Cusco, więc same z Naomi następnego dnia jechałyśmy do celu nr 3, czyli Puno, ale o tym później... :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz