piątek, 13 sierpnia 2010

Śladami Inków c.d.

Następnego dnia po wyprawie na Machu Picchu ledwo wstałam z łóżka... ale nie ma co marudzić... trzeba zwiedzać dalej :). Rano mieliśmy powrotny pociąg prosto do Ollantaytambo, naszego pierwszego celu tego dnia. Jest to mała mieścina z ruinami w tle. Zostawiliśmy nasze bagaże w jakimś sklepiku za drobną opłatą i ruszyliśmy w górę (znowu:)
Przed wejściem

Krótki odpoczynek

Nasza cała ekipa: od lewej - Naomi, ja, Davy, Bianca, Arianna, Ivan
A to zdjęcie zrobione w trakcie jak przeganiał mnie pan strażnik, bo stanęłam na jakimś ważnym kamieniu :)
Zabraliśmy się stamtąd po jakiś dwóch godzinach. Złapaliśmy kombi i ruszyliśmy dalej do miasta o nazwie Pisac, a tam kolejne ruiny. W między czasie zrobiło się trochę chłodno...

Na takich tarasach Inkowie uprawiali rolę :) (słuchałam przewodnika:P

A tu widać, w sumie trochę słabo, cmentarz. Jak uda się wam zobaczyć małe dziurki w skałach to właśnie tam składali ciała.

I znowu grupowe zdjęcie
Po tym wróciliśmy do Cusco baardzo głodni, bo przez cały dzień nie było czasu żeby zatrzymać się gdzieś na obiad.
Poszliśmy do restauracji, którą wypróbowaliśmy wcześniej, z bardzo smacznym i tanim jedzonkiem. Niestety tego wieczoru był sporu ruch i na główne danie czekaliśmy prawie 2 godziny... ehh.
Jak wróciliśmy do hostelu było już dość późno, więc szybkie przebieranko i trzeba było pójść wypróbować tamtejsze kluby.
Najpierw reggae pub - na moją prośbę zamówiliśmy shishe :P, jak stamtąd wyszliśmy było po północy i ciężko było znaleźć miejsce w jakiejś dyskotece. No ale w końcu się udało. W dyskotece królowała oczywiście latynoska muzyka.
Do hostelu wróciłam przed 5, a dalej w drogę wyruszałam o 7... :)
I tu nasze drogi się rozdzielały. Arianna zdecydowała, że zostaje w Cusco, więc same z Naomi następnego dnia jechałyśmy do celu nr 3, czyli Puno, ale o tym później... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz