środa, 8 września 2010

Praktyka 2 miesiące później

Chyba przyszła pora, żeby napisać coś więcej o mojej praktyce, bo głównie o nią tutaj chodzi :P
No więc, wygląda to tak, że hodujemy mikroalgi, teraz już w bioreaktorach. Później je odfiltrowujemy. Następnie trzeba je wyskrobać, rozsmarować i włożyć do piekarnika. Pieką się kilkanaście godzin w temperaturze 50 st. C. Później trzeba je zeskrobać, zważyć i przygotować do ekstrakcji metodą Soxhleta. Następnie za pomocą wyparki próżniowej oddzielany jest heksan od oleju, o którego tutaj chodzi.
No to dostaliście przepis na olej z mikroalg :)
A to cała mikroalgowa ekipa
A co do zdjęć to niektóre były robione przez dziennikarzy, bo niedługo będziemy w gazecie, ale chyba już tego nie doczekam... bo zbliża się czas powrotu!!
W niedzielę żegnam się z Piurą i jadę do Limy. Posiedzę tam dwa i pół dnia i w środę mam samolot. Droga powrotna równie skomplikowana jak do Peru...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz