środa, 8 września 2010

Praktyka 2 miesiące później

Chyba przyszła pora, żeby napisać coś więcej o mojej praktyce, bo głównie o nią tutaj chodzi :P
No więc, wygląda to tak, że hodujemy mikroalgi, teraz już w bioreaktorach. Później je odfiltrowujemy. Następnie trzeba je wyskrobać, rozsmarować i włożyć do piekarnika. Pieką się kilkanaście godzin w temperaturze 50 st. C. Później trzeba je zeskrobać, zważyć i przygotować do ekstrakcji metodą Soxhleta. Następnie za pomocą wyparki próżniowej oddzielany jest heksan od oleju, o którego tutaj chodzi.
No to dostaliście przepis na olej z mikroalg :)
A to cała mikroalgowa ekipa
A co do zdjęć to niektóre były robione przez dziennikarzy, bo niedługo będziemy w gazecie, ale chyba już tego nie doczekam... bo zbliża się czas powrotu!!
W niedzielę żegnam się z Piurą i jadę do Limy. Posiedzę tam dwa i pół dnia i w środę mam samolot. Droga powrotna równie skomplikowana jak do Peru...

niedziela, 5 września 2010

Walka kogutów i Toro match

Wczoraj odbył się międzywydziałowy toro match. Było o nim głośno już dużo wcześniej, więc musiałam kupić bilet.
Jest to zabawa z bykiem złożona z różnych konkurencji, m.in. nałożenie kółek bykowi na rogi albo powalenie go na ziemię. Żeby nie było, byk był raczej młody i nie bardzo groźny, ale momentami i tak wyglądało to nieźle... nie chciałabym być nadziana jak co poniektórzy :P
Były reprezentacje 4 wydziałów. Nie wiem jak wybrali najlepszą drużynę, bo raczej wszystkie w pełni wykonały zadania. Wygrała jednak reprezentacja inżynierii.
Niespodziewanie okazało się, że zaraz obok odbywają się walki kogutów. Jest to popularna dyscyplina w Peru. Chciałam zobaczyć z ciekawości ale po pierwszej walce zrezygnowałam. Istna masakra! Koguty nawalały się, aż któryś nie padł i to ledwo żywy. Żeby było ciekawiej, na tyle nóg miały specjalne kolce, żeby bardziej się pocharatać. Brrrrrr
Właściciel zwycięskiego koguta zgarniał kase, bo oczywiście nie obyło się bez zakładów.